Strona główna
Historia
O gminie
Położenie
Środowisko
Legendy
Wycieczki
Gimnazjum
Rajd Sędziwoja
Galerie

 

 

 

 

Legendy, gawędy, przyśpiewki i zwyczaje związane z Gminą Łukowica.

Dzięki nauce historii mamy możliwość poznawania dawnych, ważnych wydarzeń z przeszłości lub zwykłych ciekawostek na temat życia codziennego ludzi z odległych czasów. Historycy opierają się na różnych źródłach historycznych, by poznać przeszłość. Takimi źródłami historycznymi są także legendy i podania. Choć często są one mało wiarygodne, mogą w dużym stopniu pomóc w określeniu historii i zwyczajów miast czy wsi. Na temat Łukowicy i sąsiednich wsi powstało wiele legend i gawęd przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

W większości legendy o Łukowicy, Jastrzębiu, Jadamwoli i innych dotyczą pochodzenia nazwy wsi, a także jej pierwszych osadników i właścicieli.

Bardzo ciekawa jest legenda o powstaniu Jadamwoli, według niej wszystko zaczęło się w XVI wieku. Wtedy bowiem w bogatej rodzinie szlacheckiej urodził się chłopiec, któremu nadano imię Jadam. Od wczesnego dzieciństwa chłopiec był niezwykle czuły na cierpienie innych ludzi. Gdy dorósł, rodzice podarowali mu małą wioskę nad rzeką. Przebywając wśród biednych ludzi uczył ich pisać i czytać, postanowił odmienić ich los. Po paru latach Jadam ożenił się z piękną Zosią w kościele w Czarnym Potoku. Byli bardzo szczęśliwi, ale Bóg nie obdarzył ich potomstwem. Dlatego szczodry i wielkoduszny Jadam rozdał swoją ziemię biednym chłopom. Po jego śmierci mieszkańcy wioski postanowili jej nadać nazwę Jadamowa Wola na cześć Jadama. Z upływem lat nazwa zmieniła się na Jadamwolę i tak jest do dzisiaj.

Jeśli chodzi o pochodzenie nazwy wsi Jastrzębie, to są o tym trzy legendy. Jedna mówi, wieś ma kształt ptaka - jastrzębia i stąd nazwa. Druga legenda mówi, że w Gródku był zamek, którego dziedzicem był Jastrzębski i od jego nazwiska wieś otrzymała swoją nazwę. Ostatnia głosi, że w dawnych czasach na terenie wsi było bardzo dużo jastrzębi i w związku z tym wieś otrzymała taką nazwę. Do dziś dokładnie nie wiadomo, która z trzech legend jest prawdziwa. Właścicielami Jastrzębia byli Rogowscy i Wielogłowscy.

Wiele podań związanych jest też z dworkiem w sąsiedniej wsi Łukowicy - Świdniku. Jest to stary dwór, którego właścicielami kolejno byli: Rachlewski, Wojter i Śmiałowski. Obecnie w dworze urządzane są często wesela i uroczystości.

Według podań nazwa wsi Łukowica pochodzi od... łuków. Pierwsi osadnicy zajmowali się hodowlą bydła, myślistwem, a także wycinaniem drzew. W całej okolicy rosło mnóstwo drzew takich jak buki, modrzewie, świerki, jodły oraz cisy. Właśnie z drzewa cisowego osadnicy wyrabiali łuki na wojnę z Niemcami za panowania króla Władysława Łokietka. I stąd właśnie nazwa Łukowica. 

Powstało wiele legend o sąsiednich wsiach Łukowicy. Najwięcej związanych jest z Jastrzębiem, a właściwie o Gródku - leśnym wzniesieniu. Jedna z legend głosi, że za panowania króla Bolesława Wstydliwego, Tatarzy ścigali konno jego żonę Kingę. Uciekała ona na koniu właśnie przez ten las. Kinga wiedziała, że Tatarzy są blisko i w pewnym momencie uderzyła laską o skałę, z której po chwili wypłynął potok wody. Gdy Tatarzy dojechali w to miejsce uznali, że Kinga nie mogła tędy uciekać, bo woda była spokojna i nie wzburzona. Odjechali, a Kinga ukrywając się w zamku ocaliła życie. (Z zamku udała się do Łącka, a później do Maszkowic) A mieszkańcy Jastrzębia po dziś dzień korzystają ze źródła wody, które wypływa z grodziska.

Natomiast inna legenda mówi o kobiecie z dzieckiem, która weszła do tego samego zamku po złoto. Nabrała złoto do fartucha, a dziecko zostawiła w zamku. Kiedy wróciła drzwi się przed nią zatrzasnęły. Nie wiedząc co może zrobić, udała się o pomoc do księdza. Ten powiedział jej, że jak będzie niedziela palmowa za rok, żeby poszła do Gródka i poczekała, aż drzwi od zamku się otworzą, gdy zaczną bić dzwony. Kobieta tak też zrobiła i odzyskała swoje dziecko, takie jakie było przed rokiem.

Krąży także wiele legend na temat zapadnięcia się tego właśnie grodziska, jak i również o nazwie rzeki i wsi. Jedna z nich mówi o dzwonach. Na grodzie ukazały się trzy dzwony. Ksiądz proboszcz zachwycony ich dźwiękiem, zapragnął je mieć w swoim kościele. Lecz, żeby je mieć trzeba było odgadnąć ich imiona. Imiona dwóch dzwonów mieszkańcom udało się odgadnąć, ale trzeciego nie. Dzwon ten zapadając się pod ziemię, zabrał ze sobą grodzisko, a dwa pozostałe przewieziono je do kościoła w Czarnym Potoku. Obydwa dzwony były tam dopóki nie zabrali ich Niemcy.

W ostatniej legendzie wiele trzeba się domyślać, bo nie wiadomo na przykład skąd na grodzisku pojawiły się owe dzwony.  Jednak te trzy legendy próbują udowodnić, że dawniej wiele zdarzeń miało związek z czarami i ludzie szczerze w to wierzyli, bo przekazywali te opowieści sobie z pokolenia na pokolenie.

Bardzo dużo legend, podań i gawęd opowiada też o dawnych zwyczajach związanych z różnymi świętami i uroczystościami; takimi jak ślub i wesele, czy Świętami Bożego Narodzenia, itp.

Zadziwiające jest to, że pewne tradycje ciągle obowiązują we wsiach mimo upływu lat. Jednak dzisiejsze uroczystości nie mają już niestety takiego czaru jak dawniej. Obrzędy weselne były długie, a towarzyszyły im przeróżne przyśpiewki. Jedną z nich śpiewali drużbowie idąc w orszaku weselnym:

"Dzisiaj biały - dzisiaj biały,

Słonecko wysokło,

Do mojej dziewcyny,

Dalekło, dalekło.

 

Idomy, idomy,

Dróżeczki nie wiomy,

 Ale ludzie wiedza,

To nam powiedza.

 

A ty pani młoda,

Otwierajże wrota,

Tu wesele idzie,

Nie żadna hołota.''

Przyśpiewek takich było mnóstwo. Przed zaślubinami, jak i w czasie wesela. Na weselu odbywały się także "cepiny'' tak jest tez dziś na wsi. W czasie "cepin'' państwo młodzi dostawali różne upominki, które miały im przynieść szczęście i radość w dalszym życiu. Wesele we wsi było pewnego rodzaju świętem, wtedy każdy był wesoły. Niestety po zabawach wróciła znowu  trudna i nie taka wesoła codzienność.

Również w czasie świąt takich jak Boże Narodzenie panowała wielka radość. Młodzież, dzieci i starsi - wszyscy kolędowali i urządzali przeróżne zabawy. Wigilia w domach była bardzo uroczysta, tak jest też i dzisiaj, ale wtedy przywiązywało się wielka wagę do wszystkich obrzędów i tradycji. Święta i uroczystości na wsi były bardzo ważnymi wydarzeniami i pewnego rodzaju "odskocznia'' od codziennych spraw, dlatego też były chętnie obchodzone przez wszystkich mieszkańców.

Wszystkie legendy i gawędy związane z Łukowicą i okolicznymi wsiami mówią nam wiele o dawnych, starych czasach i początkach wsi. Możemy się dowiedzieć   w jaki sposób ludzie tłumaczyli sobie pewne  zjawiska i zdarzenia, a także jak postępowali i jak się zachowywali. Legendy w doskonały sposób pobudzają wyobraźnię, ale lepiej nie wierzyć we wszystko co w nich jest zawarte, bo często jest to "wyssane z palca''. Jednak dzięki tym "przekazywanym'' opowieściom dowiadujemy się mnóstwa ciekawych i fascynujących  wiadomości na temat miejsca, w którym mieszkamy - Łukowicy.

 

MIEJSCOWE PRZYŚPIEWKI

U pana młodego

1. Witom muzykontów, by sie mnie nie bali

   jo wom będę śpiwoł, w bedziecie grali.

2. Bo dzisiaj wesele jest Pana Młodego

   niech mu orkiestra gro do rana białego.

3. Druzba jo ci pirsy, pirsy roz druzbuje

   mom ładną druzecke, tym się paraduje.

4.Przypomnij se Stasiu, jak Ci dni mijały

   Twojej kawalerce godziny zostały.

5. Godziny zostały, proszę sie nie smucić,

   weżmies se żonecke, z którą tutaj wrócis.

6. Gdzie jest ten Pan Młody, Pan Młody kochany,

   niech przyjdzie tu do nos, to mu zaśpiwomy.

7. Więc gromy dziś głośno, słychać nos wokoło,

   bo sie Stasiu żeni jest nam tu wesoło.

8. Chłodzmy juz, chłodzmy juz, bo już cas, bo już cas,

   bo u Pani Młode cekają już na nas.

 

Przed domem pani młodej

 

1. Idomy,idomy płynie strumyk z lekka,

   powidz Panie Młody, cy droga daleka.

2. Gdzie jest ta dziewcyna, na którą cekomy,

   niech wyjdzie tu do nos to jej zaśpiwomy.

3. Słoneczko juz wzeszło, zaczął dzień juz świtać,

   wychodź Pani Młodo Młodego przywitać.

4. Witom jo tu witom, tą nasą drużnę

   bo tutej podobno Stasek mo dziewcyne.

5. Wychłodź Pani Młodo, jak Cie tu cekomy,

   bo jak tu nie wyjdzies powrotem wracamy.

6. Wchłodźze, już wychłodź, boś sie już nabyła,

   przeproś Łojca, Matke coś sie naprzykrzyła.

 

 

Przy błogosławieństwie

 

1. W moim łogródecku zakwitła lilija.

   niech Wam błogosławi Jezus i Maryja.

2. Wyrosłaś ty Maryś w ogródku z kwiatami

   teraz sie zabierej do kościoła z nami.

3. Zwróć się Pani Młodo do drózby pirsego,

   nich Cie zaprowadzi do domu Bożego.

4. Wychłodż Pani Młodo, przestępuj te progi,

   bo już tu nie będą chłodzić twoje nogi.

5. Pobłogosław mamuś swją córke na krzyz,

   bo już ostatni roz na jej wianek patrzys.

6. Pokropże ich tatus tą święconą wodą

   bo jok nie pokropis, nie rusymy nogą.

7. Idomy, idomy kościółek już blisko

   dostałaś Marysiu swe błogosławieństwo.

Po ślubie - w drodze do domu

 

1. Świyci się, świyci się, na kościele krzyżyk,

   pamiyntejze Stasiu, coś Marysi przytyk.

2. Świyci sie, świyci sie,w tym kościele lompka,

   a z tych Państwa Młodych to jest ładno porka.

 

W domu

 

1. Łotwiyrej mamusiu te szerokie wrota,

   bo Ci prowadzimy parecke ze złota.

2. Łotwiyrej mamusiu szerokie pokoje,

   wzieliśmy Ci jedno, prowadzimy dwoje.

3. Przyszliśmy juz tutej, dali nie pójdźmy,

   póki chleba z wodą, tu nie skosztujomy.

4. Skosztujcie Wy młodzi, oj chleba Bożego,

   boście go dostali z domu rodzinnego.

 

 

 

 

 
 
  

(c) Gimnazjum w Łukowicy 2007